Załóż nowe konto

Kliknij tutaj, jeśli nie pamiętasz hasła.
2 miesiące temu

Jak już wcześniej wspomniałem rozstałem się z panią W.


Jako że jest to osoba niezwykle ambitna i samodzielna, mało tego wspierana przez szkolenia z samorozwoju przez sephoriada oraz samodzielnie wyszukiwane zaśmiecanie mózgu, zamieszkała oczywiście na powrót z rodzicami.


Problemem są dwa koty, które posiadaliśmy.




  1. uratowany przeze mnie ze śnieżycy.



  2. celowo odebrany od pewnej sympatycznej pary z internetów.


Jako że w obecnej sytuacji majątkowej, nie mogę pozwolić sobie na takie obciążenia.


Układ był następujący:




  1. Ja zaopiekuję się oboma kotami do czasu kiedy pani W, nie znajdzie sobie kolejnego frajera z mieszkaniem.




  2. Do tego czasu pani W łoży na utrzymanie obu zwierzaków (karma,żwirek, weterynarz)




  3. Jako że podczas rozstania oddałem jej samochód, pani W przywozi żywność do mojego mieszkania w umówionym wspólnie terminie. (sklep jest w mieście obok, kwestia cen)




  4. Ja jestem bezpłatnym hotelem, tzn nie pobieram żadnych korzyści z racji opieki nad oboma pupilami.



  5. Jeżeli pani W pogwałci warunki umowy. Bezzwłocznie pupil zostanie jej przywieziony do domu rodziców.


Jako że pierwszą transzę karmy załatwiłem ja, tzn przywiozłem ją jeszcze kiedy wywoziłem rzeczy pani W do jej rodziców ( korzystając oczywiście z jej samochodu ), pierwszy miesiąc koty miały co jeść.


Jednak zgodnie z przewidywaniami, stała się rzecz następująca.


Umówieni byliśmy w sobotę o godzinie 18 na dostawę dla zwierzaków.


Godzinę i tak udało mi się ustalić po małym boksowaniu się, no przecież powinienem siedzieć na dupie i czekać jak łaskawa waćpanna się zjawi.


Otóż nie, miałem w tym terminie umówioną randkę. O dziwo ja też ciesze się życiem.


Zaplanowałem cały dzień uwzględniając również ten obowiązek.


O około 17:00 patrzę na telefon a tam z 8 nieodebranych połączeń (brak smsów).


Ok oddzwaniam i dowiaduję się że była tyle że przed 16 ale nie odbierałem i wróciła do domu. i że załatwi to w poniedziałek. ( jedzenia wystarczy do niedzieli ).


Odpowiadam że nie odbierałem bo byłem zajęty a umówieni byliśmy na 18.


Tak więc niech wraca teraz albo przyjedzie jutro rano.


Oczywiście obie opcje zostały odrzucone.


Ok tak wiec z wcześniej ustalonymi zasadami pakuję kota , wsiadam w samochód ( tak już mam) i oddaję pupila do jej obecnego miejsca zamieszkania.


Jakież wielkie zdziwienie że pojawiłem się tak jak wcześniej ustalaliśmy.


Oczywiście wielka awantura że przecież nic się nie stało i jedzenie przywiozła by w innym terminie.


Niedoszła teściowa natomiast zaczęła wygrażać że weźmie siekierę i odrąbie kotu łeb.


Jednak najistotniejszym pytaniem było:


Jak przyjechałeś ?


Masz samochód?


Jaki ?


Kot najprawdopodobniej zostanie zabity lub w najlepszym razie oddany do schroniska, bo przecież nie może stać na drodze samo rozwoju pani W.


p.s pani W nie mogła pojawić się dzisiejszego wieczoru lub jutrzejszego ranka, bo stuka się teraz na potęgę chyba z arabami i murzynami. Tak więc tak małe sprawy jak głodne zwierzę są nieistotne w perspektywie stosunków międzynarodowych.

1 0
Ludzie
w odpowiedzi na komentarz użytkownika
pozostało 2000 znaków
^